Watergate – Recenzja

Kampania prezydencka, szpiegowanie rywali, podsłuchy, przecieki z Białego Domu… nie, to nie prezydentura Trumpa, ale jedna z największych afer ostatniego stulecia. Zabawa w kotka i myszkę, przeciąganie liny – nazwijcie to jak chcecie, Watergate trzyma w napięciu.

Watergate miało być symbolem rozwoju, a stało się synonimem korupcji, manipulacji i politycznych machlojek. Kto by pomyślał, że może to być dobry temat na grę planszową? Odpowiedź – Matthias Cramer, człowiek odpowiedzialny za takie tytuły jak Roccoco czy Glen More II Chronicles.

FAKTY

tytuł WATERGATE
polski wydawca LUCKY DUCK GAMES
liczba graczy 2
wiek 12+
czas rozgrywki 30-60 minut

co w pudełku?
-plansza
-10 znaczników
-woreczek zawierający 26 znaczników dowodów
-7 kafelków ze zdjęciami
-20 kart Administracji Nixona, karta rozmachu Nixona
-20 kart Wydawcy, karta rozmachu Wydawcy
-karta inicjatywy, karta pomocy z opisem rundy

RYS HISTORYCZNY
W czerwcu 1972 w budynku Watergate mieszczącym się w Waszyngtonie złapano pięciu włamywaczy. To, co wyglądało na amatorską próbę włamania się do siedziby Komitetu Krajowego Partii Demokratycznej, skłoniło dwóch dziennikarzy Washington Post, Carla Bernsteina i Boba Woodwarda do przeprowadzenia drobiazgowego śledzdtwa dziennikarskiego. W ciągu dwóch kolejnych lat ujawniono, że pięciu ludzi szpiegowało przeciwników politycznych na polecenia z Białego Domu. W efekcie śledztwa w rodku 1974 prezydent USA Richard Nixon rezygnuje ze stanowiska, aby uniknąć wszczęcia procedury impeachment.

CEL GRY
W dwuosobowej grze Watergate jeden z graczy wciela się w rolę wydawcy gazety, podczas gdy drugi reprezentuje administrację przeydenta Nixona. Obaj dysponują osobną talią kart. Administracja prezydenta Nixona musi zyskać odpowiednio duży rozmach swoich działań, by wytrzymać do końca kadencji, natomiast wydawca musi zebrać wystarczająco dużo dowodów, by ujawnić bezpośrednie powiązania dwóch informatorów z prezydentem. Oczywiście administracja zrobi wszystko, by ukryć owe dowody. Czy sekretne źródło nazywane Głębokim Gardłem przechyli szalę pojedynku? Zaczyna się ekscytujący wyścig z czasem…

cytat z instrukcji

WYKONANIE

Jak w każdej karciance największą uwagę zwracam na karty, w końcu to one są głównym elementem w takich grach. Cienkie, nabłyszczane, złej jakości karty mogą wiele zepsuć. Na szczęście w tym wypadku jest inaczej. Duże, z lnianym wykończeniem, nienachalną czcionką i tematycznymi grafikami. Duży plus.
Żetony są z grubej tektury, ikonografia jest jasna i zrozumiała, drewniane znaczniki są… drewniane.
Instrukcja jest prześwietna. Nie dość, że wprowadza nas w atmosferę gry, objaśnia wszystko bezbłędnie i daje przykłady ze zdjęciami, to na dodatek ponad połowa tej książeczki to historyczne fakty o postaciach w niej występujących oraz szczegółowy opis całej afery Watergate.
Nawet gdyby ktoś bardzo chciał się czegoś doczepić, to nie byłoby czego. Plansza jest też fajnego rozmiaru, nie za duża, nie za mała. Całość nie zajmuje wiele miejsca na stole.

ATMOSFERA PRZY STOLE

Przyznać się, często chcecie popełnić zbrodnię nad planszą? A może raczej jesteście z tych, którzy grają dla przyjemności? Ja gram by wygrać i tego nie ukrywam, dlatego gry, które zostają u nas na półce muszą sprawiać frajdę nawet wtedy, gdy przegrywam – i zaciskam pięści, i zgrzytam zębami. Tak było właśnie w tym wypadku, pierwszą partię – jeszcze na angielskiej wersji gry, nie w domowym zaciszu, a w kafejce – przegrałam z kretesem. Jako, że byliśmy w miejscu publicznym musiałam się powstrzymać przed popełnieniem przestępstwa, choć krew się we mnie gotowała. Każda następna rozgrywka, a było ich kilka, kończyła się inaczej. Raz wygrywałam ja jako Washington Post, raz Matt jako Nixon dzięki momentum. Tylko jedno nigdy się nie zmieniało – chcieliśmy zagrać jeszcze raz.
 

REGRYWALNOŚĆ

Jest wiele tytułów, które bazują na podobnym koncepcie przeciągania liny, chociażby nasza rodzima Bitwa Warszawska. Ja nie jestem fanką tego typu mechaniki jeśli gra jest dłuższa niż pół godziny, lub gdy wydaje się niezbalansowana. W tym wypadku tego nie zaznamy. Watergate jest co prawda zabawą w kotka i myszkę, ale nie dość, że pasuje to do tematyki gry, to gra kończy się na tyle szybko, że nie irytuje.
Watergate mimo niewielu kart gwarantuje, że każda rozgrywka będzie inna i nie musimy przy tym zmieniać stron – czyli tę już wysoką regrywalność można pomnożyć x2.

TRUDNOŚĆ i CZAS

Watergate jest nieprzewidywalne, jeśli chodzi o rozgrywkę. Może skończyć się bardzo szybko, bo świadkowie będą za dużo gadać, a może trwać trochę dłużej, kiedy to dziennikarze będą się pocić by zdobyć dowody, podczas gdy Nixon z rozmachem będzie parł do końca swojej kadencji.
Zasady są proste i nieprzekombinowane, dwóch graczy, dwie talie kart, lekko asymetryczna rozgrywka. Jako Administracja będziemy chcieli pozbyć się niewygodnych świadków, jako dziennikarze będziemy szukać twardych dowodów, by połączyć informatorów z Nixonem.
Jak już wspomniałam, gra trwa dokładnie tyle, ile byśmy tego chcieli, nie za długa, nie za krótka, no i za każdym razem inna, także czasowo.

OSTATNIE SŁOWO

Watergate poznałam jeszcze zanim trafiło na polski rynek i bardzo się ucieszyłam, kiedy Lucky Duck Games ogłosiło, że bierze to pod swoje skrzydła. Byłam o krok od kupienia angielskiej wersji, kiedy dostałam przesyłkę z tą polską. Nie, nie jest to gra językowo niezależna, ale przy minimum wysiłku Matt daje radę.
Watergate jest moim zdaniem jedną z lepszych dwuosobówek, które ostatnio poznałam. Prosta, o bardzo ciekawej tematyce, z lekko asymetryczną mechaniką, bardzo regrywalna. Nie wiem czego jeszcze mogłabym szukać w grach z tej kategorii. Rozkłada się ją w minutę, nie zajmuje dużo miejsca, jest dobrze wykonana. Ok, teraz już chyba wymieniłam wszystko.
Nawet gdybym kopała w informacjach jak dziennikarze Washington Post nie mogłabym się doszukać czegoś, co mi w tej grze nie pasuje. Ok, może nie wszyscy chcą być  Nixonem, no i nie każd lubi gry stricte dwuosobowe, ale jeśli to Wam nie przeszkadza, to z czystym sumieniem mogę Wam Watergate polecić.

0 Udostępnień