Nova Luna – Recenzja

Nie jestem jednym z tych graczy, którzy muszą mieć każdą Spiel des Jahres na półce. Szczerze, to mam pewnie pięć ze wszystkich nagrodzonych od początku istnienia konkursu. Nova Luna co prawda nie zdobyła tytułu Gry Roku, ale zyskała sobie stałe miejsce na naszej półce.

Nova Luna szturmem wzięła rynek planszowy, w tym polski, bo jak już pewnie wiecie wszystkie kopie zniknęły w tydzień z magazynu wydawcy. Ale nie przejmujcie się, Lucky Duck obiecuje, że dodruk już w listopadzie.

Nova Luna to logiczna układanka zainspirowana inną grą – Habitats, ale nie musicie jej znać (ani lubić) aby zrozumieć Novą Lunę.

Zacznę od tego, że bardzo sceptycznie podeszłam do tematu. Po spojrzeniu kilka razy na pudełko, które pojawiało się w wielu mediach po ogłoszeniu nagrody Gry Roku, nie miałam najmniejszej ochoty na rozgrywkę. Ok, ja może nie jestem największą fanką gier logicznych – te wolę jako appki na telefon, ale nawet Matt, który bardzo lubi się pogłowić nad planszą nie zwrócił na Novą Lunę większej uwagi. Ja nie kryję się z tym, że kupuję oczami, a Nova Luna nie wywołała we mnie efektu ‚wow, muszę to mieć na półce’.

No i teraz pewnie powiecie, że skoro nie chciałam jej mieć, a dostałam kopię od wydawcy, to będę chwalić. I macie rację, będę chwalić, bo okazało się, że to dobra gra jest, a ja jestem żywym przykładem „nie oceniaj książki po okładce”.

Nova Luna to gra logiczna z mechaniką rondla – czyli możemy poruszać się tylko w jedną stronę o tyle pól, o ile chcemy, a ostatni na torze, jest pierwszy w kolejce – proste. Kombinowanie zaczyna się podczas dobierania płytek i dokładania ich do naszej własnej, osobistej układanki.

Na płytkach znajdziemy trzy elementy – cyfrę, okrągłe pola z kolorowymi kropkami (zadania) oraz kolor danej płytki – dookoła i na samym środku. To właśnie nad kolorami będziemy głowić się najbardziej.

Głównym celem gry jest ułożenie wszystkich dysków na naszej układance, które dokładamy tam po wykonaniu zadania. Jeśli zadanie przedstawia dwie żółte kropki oznacza to, że kiedy dwie żółte płytki będą połączone z tym zdaniem, możemy je zakryć. Płytki dobieramy z księżycowego koła, możemy dobrać tylko jedną z trzech znajdujących się przed znacznikiem księżyca. Cyfra w lewym górnym roku mówi nam o ile pól musimy się przesunąć po księżycowym torze – im więcej pól, tym dłużej będziemy czekać na swoją kolej.

Pierwsza osoba, która pozbędzie się wszystkich swoich znaczników, wygrywa grę. To tak w skrócie.

WYKONANIE

O ile jakościowo wszystko jest jak najbardziej na plus, o tyle graficznie cały czas nie wiem, czy Nova Luna mi się podoba, czy nie. Mam wrażenie, że wyląduje u mnie na tej samej półce co Zamki Burgundii i Heaven&Ale – niezbyt przyjemne dla oka, ale dobre. Ale jak wiadomo, estetyka to bardzo osobista sprawa.

Jeśli chodzi o pudełko, to jest spore i dość w nim pusto, ale musi być tego rozmiaru, aby księżycowe koło się wmieściło – gdyby było składane, pudełko mogłoby być mniejsze, ale też samo koło pewnie by się szybko psuło. Grę ustawia się bardzo szybko, szczególnie jeśli zainwestujemy w woreczek do płytek – nie trzeba wtedy ich układać w stosy na stole, wystarczy wyjąć je z torebki.

ATMOSFERA PRZY STOLE

Nigdy się nie spodziewałam, że przy układance logicznej może być tyle emocji nad stołem. Jeśli czyjeś zwycięstwo opiera się na pojawieniu się jednej płytki i ona się pojawia, to w naszej grupie można słychać krzyki. Tak, Nova Luna może zaangażować do tego stopnia, oczywiście nie wszystkich. Znam takich, co się wynudzili. O ile interakcji między graczami nie ma, to nadrabia to satysfakcją z wykonywania kilku zadań za jednym razem – przez wielu tak uwielbiane kombosy.

We dwoje w Novą Lunę z reguły gramy w ciszy przy relaksującej muzyce, czasem tylko słychać mamrotane pod nosem przekleństwa.

Jeśli chodzi o tematykę w tej grze to raczej się jej nie czuje, bo to abstrakt. Koniec końców gra opiera się na dobieraniu płytek i układaniu krążków, nie ma tu tła historycznego czy wciągających opowieści, ale zbudowanie gry dookoła cyklu księżyca jest ciekawe.

REGRYWALNOŚĆ

Nova Luna z racji na swoją losowość jest dość regrywalna – Twoja układanka nigdy nie będzie taka sama jak poprzednia. Jednakże przeszkadzać może powtarzalność, ale jak to w grach logicznych, o to tu chyba chodzi, aby skupiać się na naszym „problemie”, a nie zawracać sobie głowę skomplikowaną mechaniką. Rozgrywka za każdym razem, przy każdej liczbie graczy będzie taka sama. Te same zasady (z małą różnicą przy trybie solo), te same ruchy w każdej rundzie, no szału nie ma.

Nova Luna jest na pewno pozycją rodzinną, a w dodatku ma bardzo fajny tryb solo, który może być nie lada wyzwaniem.

TRUDNOŚĆ i CZAS

Nova Luna, jak już wspomniałam, opiera się na bardzo prostych zasadach, co sprawia, że można ją przedstawić dosłownie każdemu. Wielki plus za niezależność językową, u nas to bardzo duży czynnik.

Dwuosobowa rozgrywka trwa około 15 minut, trzyosobowa ok 25, a we czwórkę zajęło nam to 45 minut z wyjaśnieniem zasad – ale gracze w naszej grupie cierpią na analysis paralysis, czyli mogło to trwać dłużej niż powinno.

OSTATNIE SŁOWO

Nova Luna to dobrze przemyślana układanka logiczna o prostych zasadach i krótkim czasie rozgrywki. Idealny filler dla chcących rozruszać szare komórki między cięższymi tytułami. Nie sprawdzi się na stołach tych, którzy szukają różnorodności podczas rozgrywek. Nova Luna jest angażująca i oferuje ciekawe zagadki logiczne, ale nie daje efektu ‚wow’.

Grę otrzymaliśmy od wydawnictwa Lucky Duck Games.

0 Udostępnień