Pandemic: Szybka Reakcja – Pierwsze Wrażenia

Podstawowy Pandemic jest dla mnie na tej samej półce, co Catan i Wsiąść do Pociągu – czyli go nie ma. Jako jedna z pierwszych gier w kolekcji był OK, ale z biegiem czasu się wyjałowił. Jak będzie w przypadku Szybkiej Reakcji? Ma zadatki na stałego mieszkańca półki?

Po wielu próbach polubienia się z Pandemią, doszliśmy do wniosku, że jeśli trzeba, to albo Cthulhu albo Upadek Rzymu, bo są na tyle inne od oryginału. I kiedy już pogodziliśmy się z tą myślą, i wydawało nam się, że już nic nowego wymyślić się nie da, pojawiła się Szybka Reakcja.

Ta wersja Pandemii jest zupełnie inna od całej serii, z wielu powodów. Po pierwsze, nic się nie rozprzestrzenia. Po drugie, jesteśmy w samolocie. Po trzecie, mamy kości. I po czwarte, goni nas czas.

Jako grupa Szybkiej Reakcji musimy nie tylko ‚wyprodukować’ ale i dostarczyć potrzebne dobra do różnych miast. Jedne potrzebują wody i jedzenia, inne szczepionek a jeszcze inne wszystkiego po trochu. Biegamy zatem po samolocie jak bezgłowe kury, i staramy się wyrzucić potrzebne zasoby na kostkach. I tu ukazuje się prawdziwa kooperacja – ja kładę jedną kostkę, ty dwie, on kolejne dwie – i tak wspólnymi siłami dobijamy do celu. Teraz wystarczy przerzucić te kostki i sprawdzić ile ponieśliśmy strat, ALE w zamian dostajemy szczęśliwych mieszkańców miasta oraz CZAS.

Jak to w Pandemii, przegrać możemy na kilka sposobów, a wygrać w jeden. Przegrywamy, kiedy skończy nam się czas, lub gdy licznik strat dosięgnie końca. Wygrywamy, gdy uszczęśliwimy mieszkaców danej liczby miast dostarczając im to, czego potrzeba.

Oczywiście sprawę utrudniają nam wydarzenia, jak na przykład usterka w samolocie – lata on wolniej, zmęczenie – tracimy kostki, albo alarmujący brak zasobów – musimy dostarczyć coś ekstra zanim wypełnimy potrzeby danego miasta.

W skrócie: startujemy klepsydrę i pierwszy gracz zaczyna – rzuca kośćmi, które może przerzucić dwa razy (w stylu Yahtzee), przemieszcza się po pomieszczeniach, przypisuje im kostki i czasem przesuwa samolot. Następny gracz ma swoją turę, i wszystko dzieje się tak samo. Kiedy zbieramy zasoby, przerzucamy kości i sprawdzamy straty. Później dostarczamy dobra kiedy jesteśmy w ich posiadaniu i nasz samolot znajduje się na wysokości miasta w potrzebie. Kiedy skończy sięturkusowy piasek w klepsydrze, zatrzymujemy się na chwilę, dobieramy kartę zdarzenia i nowe miasto. Musimy też pamiętać, że tor strat da się cofnąć. Taki chaos dzieje się na planszy, dopóki nie zadowolimy wszystkich potrzebujących miast, a zajmuje to około 20 minut.

Wyżej wspomniany chaos jest pyszną zabawą w czasie rzeczywistym. Szybka, angażująca gra, która prawdziwie budzi w graczach ducha kooperacji. Z reguły w turlankach na czas każdy sobie rzepkę skrobie, tutaj trzeba myśleć nad ruchami współgraczy, podczas gdy obserwujemy tego, który w danym momencie rzuca kostkami. Świetnie wykonane komponenty w niebanalnych kolorach też nie przeszkadzają. Kości są grawerowane, znaczniki są z grubego plastiku, do tego samolocik no i turkusowy piasek w klepsydrze!

Po pierwszych kilku patriach rozegranych jedna po drugiej wiemy, że na pewno do niej wrócimy nie raz.

Gra od Rebela dostępna jeszcze w tym miesiącu!

0 Udostępnień