PionTek – Macki

Najstarszym i najsilniejszym uczuciem znanym ludzkości jest strach, a najstarszym i najsilniejszym rodzajem strachu jest strach przed nieznanym.
H.P. Lovecraft

Każdy człowiek ma jakąś obsesję. Każdy gracz ma jakąś obsesję. Dla jednych jest to Talizman, dla innych Dominion, dla jeszcze innych Catan. Są fanatycy Descenta, fani Zombicide czy kolekcjonerzy karcianej Gry o Tron. Ja też mam swojego bzika. Jest nim nikt inny jak wielki przedwieczny – Cthulhu.

Monstrum, w ogólnym pokroju jakby człekokształtne, lecz opuchłe do rozpuku, z łbem jak kałamarnica i twarzą ginącą w rojowisku macek; cielsko wydawało się gumowate i pokryte łuskami, przednie i tylne łapy zwieńczone były potężnymi szponami, a z grzbietu wyrastały długie, wąskie skrzydła.

Na punkcie gier łatwo oszaleć, a szaleństwo może doprowadzić do bankructwa, dlatego też staram się selekcjonować gry o tej tematyce, z racji tego, że jest ich całkiem sporo. Zatrymałam w kolekcji pięć z nich, z czego jedną w wersji elektornicznej. Inne były wypróbowane, ale albo zajmowały zbyt dużo miejsca, albo nie były dokładnie tym, czego szukałam. Zatem zacznijmy. Lista pięciu najbardziej dostępnych gier osadzonych w uniwersum Lovecrafta, w kolejności od najprostszej do nauczenia/rozegrania, do tej która zaabsorbuje nas najbardziej. Kolejność na tej liście ma się nijak do skali jak bardzo lubię dane pozycje.

Wydaje mi się, że największym dobrodziejstwem na tym świecie jest fakt, że umysł ludzki nie potrafi skorelować całej swej istoty.

Znak Starszych Bogów

To właśnie ta gra, którą zdecydowaliśmy się mieć na tablecie w wersji podróżnej. Dlaczego? Ponieważ na stole nie wygląda zbyt imponująco, do tego ma prostą mechanikę i krótki czas rozgrywki – za dużo przemawia przeciwko wersji planszowej. Ale nie zrozumcie mnie źle, Znak Starszych Bogów to dobry punkt startowy dla tych, których fabuła nie bardzo obchodzi, lubią rzucać kośćmi i mieć dużo nadziei na wygraną. Ta pozycja jest najbardziej randomowa ze wszystkich, pozwala na mniej 'ulepszeń’ podczas naszych rund ale i tak daje sporo frajdy. Jeśli chcecie zacząć przygodę z Lovecraftem, to to jest dobry start. Dowiecie się co nieco o potworach, ale ilość informacji i zasad Was nie przytłoczy.

W swym domu w R’lyeh czeka w uśpieniu martwy Cthulhu.

Posiadłość Szaleństwa

Jeśli lubicie 'dungeon crawlery’ (czołganie się po lochach), nie przeszkadza Wam rola aplikacji mobilnej w grze oraz macie grupę nie większą niż pięć osób gotową na przygodę – to jest gra dla Was. Więcej fabuły, więcej decyzji do podjęcia, potrzeba więcej miejsca na stole. Ważny jest tekst, czasem każde słowo jest na wagę złota. Do tego masa dodatków (o których pojawi się osobny artykuł), ulepszenia postaci, ukryte role, szaleństwo. Regrywalność zwiększa się w raz z kupowaniem rozszerzeń i scenariuszy DLC (elektronicznych). Jeśli nie interesują Was nowe pudełka, w podstawce znajdziecie cztery scenariusze i możecie dodać trzy elektroniczne. Wszystkich w sumie razem z dodatkami jest 19. Posiadłość Szaleństwa pozwoli Wam przeszukać nawiedzony dom, eksplorować tajemnicze Arkham a nawet wsiąść do pociągu (nie)byle jakiego. Gra daje wiele możliwości, pozostając przy tym lekką rozgrywką z wieloma rzutami kości. No i miniaturki, raj dla malujących.

Brak towarzystwa żyjących nieuchronnie sprowadza obecność istot, które nie są już lub nigdy nie były żyjącymi.

Horror w Arkham Trzecia Edycja

Ta pozycja jest dla tych, którzy już trochę ogarniają mity o przedwiecznych, a także i dla tych, którzy nie chcą wydawać dużo pieniędzy. Trzecia edycja dopiero zawitała do sklepów i nie posiada żadnych dodatków. W podstawce znajdziemy cztery scenariusze, jedne łatwiejsze od drugich, tym niemniej dające sporą zabawę. Trochę więcej mechaniki niż w poprzednich pozycjach, więcej do zapamiętania, więcej kart do tasowania. Fabuła jest ciekawa, a narracja dobrze wypełnia luki pomiędzy wydarzeniami. Dlaczego zatem nie druga edycja? Jeśli Was to interesuje, zapraszam tutaj :

Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji pośród czarnych mórz nieświadomości i wcale nie jest powiedziane, że w swej podróży zawędrujemy daleko.

Horror w Arkham LCG

Jeśli lubicie fabułę i dobra narracja jest dla Was nieodłącznym punktem rozgrywki, a do tego gracie solo lub w co najwyżej dwie osoby, to mam złe wieści. Nawiedził Was właśnie potwór, który pożre wszystkie pieniądze i będzie domagał się więcej. Karciany Horror w Arkham to studnia bez dna, która zachwyca na każdym kroku. Świetna narracja, piękne grafiki tworzone przez różnych artystów, ciekawa mechanika prosta w zastosowaniu. Scenariusze to zagadki, nie zawsze do końca wiemy co musimy zrobić. Są zwroty akcji, ale wszystko zamyka się w jedną całość. Różne zakończenia, w zależności od tego co się wydarzy i historia, która wciąga. Nie ma kości, jest za to torebka pełna… zła. No i najważniejsze, to jest deckbuilder, czyli budujemy własną talię, w zależności czy chcemy być bardziej nastawieni na 'walenie w mordę’ czy szukanie wskazówek, a może interesuje nas okultyzm. Sporo tasowania, układania kart, liczenia żetonów w torebce – ale wszystko warte świeczki.

Życie jest doprawdy ohydne, na domiar złego zaś uchyla niekiedy zasłonę pozorów i odsłania przed nami przebłyski diabolicznej prawdy czyniącej je tysiąckroć ohydniejszym.

Eldritch Horror

No i największa bestia na koniec. Jeśli zdecydujemy się na dodatki, bo – bądźmy szczerzy – podstawka nie wystarcza, to musimy zarezerwować sporo czasu przed rozgrywką na ustawienie planszy. Czasu i miejsca. Ręce bolą od tasowania kart, tuziny talii, każda z inną mechaniką dobierania. Tę bierzemy kiedy A, tę kiedy B, a tę kiedy A i C. Do tego wielka plansza z mapą świata, plus planszetki z dodatków przystawiane do tej głównej. Ogrom postaci do wyboru, każda z innymi możliwościami. Eldritch Horror to gra, w której ciągle się coś dzieje. Jeśli nie rzucamy kośćmy by zabić, to robimy to, by przetrwać. Czy jesteście wystarczająco szaleni, aby zagrać w pełnym – siedmioosobowym składzie?

Szczątki starej kaplicy stoją na końcu krzywej, obskurnej uliczki. Ruiny są tak zarośnięte, że szare gruzy przypominają raczej naturalny kamień, niż dawne ściany i fundamenty budynku. Mijacie chylącą się ku upadkowi ścianę oznaczoną świeżo namalowanym białą farbą symbolem: trzy litery Y, których wierzchołki tworzą trójkąt, w środku którego wymalowane jest oko.

Teraz poza listą. Jeśli zwyczajne kości to dla Was za mało, do tego nie obchodzi Was plansza, a z kolei zawsze Wam mało fabuły, to Zew Cthulhu RPG może być czymś dla Was. Zestaw startowy można pobrać za darmo TU.

Cthulhu będąc wielkim przedwiecznym inspiruje również inne gry. Dla fanów Gloom powstał Cthulhu Glooom, dla wielbicieli Lisu Miłosnego jest Lovecraft Letter, miłośnikom Munchkina przypadnie do gustu Munchkin Cthulhu, no a dla fanatyków Pandemii powstała Pandemia Czas Cthulhu.

Nie jest umarłym ten, który może spoczywać wiekami
Nawet śmierć może umrzeć wraz z dziwnymi eonami.

Pozycji na tej liście mogłoby być wiele więcej, ale jak wspomniałam, próbuję się ograniczać. Wspomnę tylko jeszcze o jednym… Cthulhu Death May Die to jeden z dwóch najbardziej oczekiwanych przeze mnie Kickstarterów. Jeśli poprzednie pozycje na tej liście macie ograne, to prawdopodobnie również wsparliście tej projekt. A może zupełnie Wami pokręciło i w amoku dodaliście wielką figurkę Cthulhu?

Ph’nglui mglw’nafh Cthulhu R’lyeh wgah’nagi fhtagn.

0 Udostępnień