Słowo na Poniedziałek – Zbrodnie L.A.

O Detektywie było głośno wszędzie i to nie bez przyczyny. Zdobył również wiele nagród i wyróżnień – zasłużenie. Teraz czas na podróż… w czasie! Włóżcie okulary przeciwsłoneczne, zapuśćcie wąsy i zaczeszczie włos, jedziemy w lata osiemdziesiąte i to nie byle gdzie, a w samo serce Los Angeles!

Zbrodnie L.A. to pierwszy dodatek do kryminalnej gry Detektyw. W podstawce znaleźć było można 5 spraw powiązanych w całość, a także w przypadku pre-orderów, sprawę bonusową jako pdf (która była demowana na targach itp).

W dodatku przenosimy się w ejtisy, czyli lata osiemdziesiąte. Z zapuszczonym uprzednio wąsem i zmierzwioną grzywą zabieramy się za trzy sprawy.

Bez spojlerów, zatem nie będę opowiadać o każdej sprawie osobno. O całości też raczej nie, jeśli chodzi o tematykę. Historia przez całą kampanię pozostaje spójna i niezawiła. Jest przyjemna, raczej lżejsza niż ta pierwsza.

WYKONANIE

Przyzwyczajona do wersji deluxe podstawki, już rozczarowało mnie pudełko dodatku. Jedno z tych z cienkiej tekturki, ale może to ma dodawać klimatu? Nie o opakowanie jednak tu chodzi. W środku oprócz instrukcji, znajdziemy trzy talie kart, dwustronną planszę oraz karty postaci. Wszystko jakości nie pozostawiającej nic do życzenia. Na kartach czasem znajdziemy ciekawe, archiwalne zdjęcia. Trzeba również wspomnieć o stronie Antaresu, której szata graficzna zmieniła się, dostosowując się do ery – świetna sprawa. Jednak nadal możemy korzystać z Wikipedii czy map Google – oczywiście jeśli chcemy. Przydała się nam również drukarka.

ATMOSFERA

Tu można kręcić wąsem na rzeczy typu dostęp do map Google, czy w ogóle Internet jako taki, ale jeśli odłączymy się od tego (w przenośni), to wyjdzie nam całkiem fajny klimat. Do tego zapuścić soundtrack do Gliniarza z Beverly Hills, i mamy pełen pakiet. No i pejdżer, gadżet niezbędny.

REGRYWALNOŚĆ

Wiadomo, jednorazówka (tak, wiem, można grać ponownie, na przykład w sprawy, które przegraliśmy). Pojawiają się nowe mechanizmy, mianowicie możemy przypisać agenta do podejrzanego, aby go obserwował, a także możemy wykonywać akcje ponad prawem. Podnosi to poziom stresu, ale może przynieść interesujące wyniki.

TRUDNOŚĆ I CZAS

Trzy sprawy to zdecydowanie mniej niż pięć – mniej do zapamiętania, mniej osób, mniej nazwisk i szczegółów, które mogą umknąć. Ale w tym nie ma nic złego! Sprawy są prostsze niż w podstawce, nadal jednak połączone. Ale czy aby na pewno? To już pozostawię Wam do odkrycia. Grało się nam również dużo krócej, ale też sprawniej, nie ugrzęźliśmy nigdzie i udało się wszystko rozwiązać.

OCENA 8,5

PODSUMOWANIE

Jeśli podobał Wam się Detektyw, Zbrodnie L.A. też przypadną Wam do gustu i wcale nie musicie lubić tej ery. Sprawy są krótsze, powiązania między osobami bardziej oczywiste. A jeśli podobała Wam się sprawa 3 z podstawki, to ten dodatek Was nie zawiedzie 😉

0 Udostępnień