Słowo na Poniedziałek – Dead Men Tell No Tales

Kiedy Dead Men Tell No Tales wchodziło do sprzedaży było o tym bardzo głośno. Piraci, kooperacja, super! Bardzo szybko to wszystko jednak ucichło. Zastanawialiście się dlaczego?

Gier o piratach jest multum, jest w czym wybierać i konkurencja jest niemała. Było rzucanie kośćmi, były telefony komórkowe w formie statków, wyścig dookoła Jamajki, bitwa między dwoma statkami czy inne karcianki. Tym razem jesteśmy na płonącym statku, z którego musimy wynieść określoną liczbę skarbów. Wykonujemy akcje, oddajemy niewykorzystane akcje naszym kamratom, staramy się nie umrzeć. Jedną ręką zabijamy kościotrupy, drugą gasimy ogień, a w międzyczasie wypijemy szklaneczkę rumu.

WYKONANIE

Zacznijmy od pudełka, które jest bardzo ładne, ale ma bardzo dziwny rozmiar. Talie kart łatwo rozróżnić poprzez różne rewersy. Płytki z porządnej tektury, może trochę słabo czytelnie oznakowane przejścia między pokojami. Wydaje się, że zasad nie ma wiele, jednak nie są najlepiej napisane, wracaliśmy do nich kilkuktrotnie. Bardzo ładne drewniane znaczniki oraz meple piratów. Fajne kostki ognia w niebanalnych kolorach.

ATMOSFERA

Ciekawe podejście do tematu, trochę tak, jakby Pandemia spotkała Jacka Sparrow’a. I wszystko jest w ogniu. Lubię gry, w których można przegrać w wieloraki sposób, a wygrać tylko w jeden. Wystarczy puścić w tle muzykę z filmów o piratach i… cóż, nadal będzie to dość mechaniczna gra.

REGRYWALNOŚĆ

Niby trudno to ocenić po kilkunastu rozgrywkach, ale jeśli każda z nich była taka sama to.. coś tu jest nie tak. Fajna propozycja dla młodszych nastolatków, bo wymaga pracowania w grupie i nie jest podatna na ‚gracza alpha’. Dla dolnej granicy wiekowej może stanowić wyzwanie, które sprawi, że po grę będą sięgać częściej. Dla nas jednak czeogś tu brakowało. Podobno dodatek Kraken wiele zmienia w rozgrywce.

TRUDNOŚĆ I CZAS

Zasady nie są trudne, a wygranie gry nie jest banalnie proste – super, prawda? Niestety, losowość stanowi bardzo dużą partię, bo nie dość, że nigdy nie wiadomo co przyniosą nam karty, to jeszcze losujemy żetony. Jeśli chodzi o karty, to możemy mieć albo dużo szczęścia, albo niesamowitego pecha. Co do żetonów, to wyciągając je z sakiewki nie powinniśmy widzieć, co na nich się znajduje, a o to jest dość trudno – trzeba w małej torebeczce manipulować ręką, żeby mieć pewność, że wyciągamy żeton dobrą stroną. No i walka, jeśli komuś nie sprzyjają kości to przy tej grze będzie miał nie lada problem. Czasowo z kolei wygląda to fajnie, bo rozgrywka zajmuje około godziny. Jednak jest to gra, która nie pozostawia dużego wrażenia na tyle, żeby o niej rozmawiać po zakończeniu rozgrywki, bo tak mało od nas zależy.

OCENA 6.5

Jeśli lubicie kooperacje w stylu Pandemii i nie przeszkadza Wam losowość, a do tego najlepiej jak macie dzieci, które lubią piratów, to być może jest to coś dla Was.
Dla nas, wielkich fanów kooperacji i gier tematycznych, jest to jednak ‚pass’. Za mało tematu, za dużo losowości. A szkoda.

0 Udostępnień