PionTek – Bezrobocie

Budzimy się rano, burczy nam w brzuchu, lodówka świeci pustkami. Jest piątek, większośc cieszy się z nadchodzącego weekendu. Nie my, nas to nie dotyczy, my nie mamy pracy. Mobilizujemy się jednak, wkładamy najlepsze skarpety i wyruszamy w poszukiwaniu zatrudnienia. Może na farmie?

7. Harvest

Na nasze piękne skarpety zakładamy kalosze i udajemy się na grządki, gdzie będziemy sadzić przeróżne warzywa o dziwacznych nazwach. Podlewamy je, nawozimy, zbieramy i gromadzimy punkty. Im wcześniej wstaniemy, tym.. gorzej dla nas? Może i będziemy pierwsi w kolejce do straganu, ale nie dostaniemy nic ekstra. Ciężkie jest życie rolnika. Do tego ten nawóz, wszędzie nawóz.

Zmęczeni pracą w polu, decydujemy się na wakacje. Kupujemy statek, zwołujemy załogę i wypływamy na szerokie wody.

6. Champions od Midgard

Dopływamy do brzegu i szybko asymilujemy się z mieszkańcami. Wysyłamy znajomych do wioski, aby zgarnąć wojowników, którzy za kawałek mięsa staną po naszej stronie w walce z trollami, smokami i wszystkim innym. Jeśli zginą – cóż, pewnie słyszeli o Valhalli. No i przecież są zbudowani tylko z kości. Nie ma zbyt wielu miejsc w tej wiosce, do których moglibyśmy się udać.

Może czas zawładnąć następną? Wszyscy na pokład!

5. Raiders of the North Sea

Ooo, ta wioska jest większa i dużo bardziej kolorowa! Można wręcz powiedzieć przyjazna, choć to słowo nie bardzo kojarzy się z Wikingami. Co ciekawe, w każdej turze będą nam pomagać dwie osoby – ta, którą wysłaliśmy w dane miejsce, oraz ta, którą z tego miejsca zabieramy. Dwa w jednym! I kiedy już uzbieramy wystarczającą ilość wojowników, jedzenia oraz złota, możemy wybrać się na rzeź, i najechać kolejną wioskę.

Proste jest życie Wikinga. Jedz, pij i zabijaj.

4. Everdell

Na naszej drodze do odnalezienia spokojnego miejsca na wypoczynek, napotykamy Everdell. Wioskę, która zbudowana jest dookoła wielkiego drzewa. „Co to drzewo Wam daje? Bogactwa, schronienie?” -pytamy, „Nic…” – otrzymujemy w odpowiedzi „..ale za to jak ładnie się prezentuje, co nie?”. Przytakujemy i zaczynamy przyglądać się życiu w Everdell. Jedni zbierają drewno, inni jagody a jeszcze inni żywicę. „Dlaczego tamta grupa śpi?” – pytamy starego szczura, „Bo dla nich już jest późna jesień” – odpowiada starzec – „tu, w Everdell, każdy żyje swoim rytmem”. Trochę skołowani siadamy na łące, która wypełniona jest stworzeniami oraz planami budowli, czekającymi na ich kolej.

Coś tu mało picia, jedzenia i zabijania.. Po krótkim odpoczynku i z zapasem jagód wsiadamy na pokład. Kierujemy się na zachód.

3. Architects of the West Kingdom

Wygląda tu dość znajomo. Okazuje się, że ludzie zamieszkujący to miejsce, to krewni tych z Północy. Krótko po naszym przybyciu zostajemy poproszeni o pomoc w budowie Katedry. Dostajemy dwudziestu chłopa i kilka planów na przyszłość. Wysyłamy jednego po drugim, jednak oni nie wracają. Pytamy pozostałych „kiedy tu kończy się dzień pracy?”, na co w odpowiedzi rozlega się śmiech „Dzień pracy? Ha! Dobre sobie! Lepiej sprawdź, czy nie siedzą w więzieniu, albo w niewoli!”. Wysyłamy zatem chłopa na zwiady, i po pewnym czasie widzimy grupę wymęczonych robotników powracających do obozu. Reszta jest w niewoli, tak głosi plotka. Wykupić ich? Czy może lepiej zapłacić kilka srebrników na czarnym rynku i dostać to, o co tak naprawdę nam chodzi – marmur i złoto.

Budowanie okazało się nie lada wyzwaniem. No, może nie samo budowanie, ale te wybory moralne.. Wsiadamy na statek. Chyba łatwiej jest być Wikingiem.

2. Uczta dla Odyna

Wioska, do której przypłynęliśmy okazuje się gigantyczna. Wiele miejsc pracy, dużo do zrobienia. Okazuje się jednak, że komornicy zacierają na nas ręce. Mamy niewiele ponad dwie godziny, żeby zapełnić całą wioskę kosztownościami, inaczej przyjdą po nas panowie w czarnych tunikach. Dostajemy broń, budujemy statki, wyruszamy na łów. Po trudach i znoju musimy wszystkich nakarmić. Ten dostanie pitny miód, ten miskę warzyw a ten.. kieszonkowe. A co z jutrem? Polowanie, wymiana, handel, a może hodowla owiec?

Bycie Wikingiem nigdy nie było tak uporczywe. Za to pitny miód to już coś! W nocy podsłuchaliśmy plotki o kraju w kształcie kozaka, tam podobno pije się dla sportu! Wyruszamy o świcie…

1. Viticulture

Dopływamy do wybrzeży Toskanii. Przyjazny lud daje nam pola i nasiona winogron. „Zacznijcie sadzić wiosną, latem pokażcie to miejsce turystom, niektórzy chętnie Wam pomogą, jesienią zbierzcie plony i zróbcie wino, które sprzedacie zimą! Lata lecą tu szybko!” Kilka lampek później decydujemy się zostać. To miejsce kieruje się prostymi zasadami, wszyscy są szczęśliwi, troszkę wstawieni. Tak, jest konkurencja, każdy chce robić najlepsze trunki. Ale to, czy to będziemy my, nie ma żadnego znaczenia. Tu jest tak pięknie, słonecznie, kolorowo… That’s Amore!

Trochę pijani, trochę spaleni słońcem i trochę oszołomieni małym zarobkiem, zostajemy. To jest praca dla nas! Może i nie będziemy bogaci jak Wikingowie, ale też nie napracujemy się jak farmerzy. Pod tę posadę! Na zdrowie! Cin Cin!

0 Udostępnień