Everdell w Pigułce

O Everdell mówiłam już wiele razy, bo jest o czym mówić! Piękna, nietypowa, ciekawa gra, która już dzisiaj o 10:00 wchodzi do przedsprzedaży. Macie wątpliwości? Sprawdźcie, czy warto.

Everdell łączy w sobie elementy worker placement, resource management i tableau building – serio, muszę kiedyś nauczyć się polskich odpowiedników. Przez cztery pory roku będziemy budować wioskę, by na koniec ogłosić najlepszego burmistrza EVER. Nasi pomocnicy – żółwie, wiewiórki, myszy i jeże, będą nam pomagać zdobyć zasoby potrzebne do zagrania kart. Budynki i mieszkańcy w naszej wiosce tworzą combo, które dają nam kolejne karty lub zasoby. Przeciwnie do Na Skrzydłach, tu z biegiem gry dostajemy więcej możliwości – Wiosną, Latem i Jesienią dostajemy nowych pomocników, czyli pierwszą rundę zaczynamy z dwoma, a ostatnią z sześcioma. Nie ma limitu zagrywania kart, oprócz wielkości wioski – 15 kart plus karty legendarne – dostępne w minidodatku. Brzmi jak coś dla Was? Czytajcie dalej.

WYKONANIE 9.5/10

Wykonanie tej gry jest bezapelacyjnie tym, co przyciąga nas do Everdell. Piękne komponenty, drewniane, plastikowe, gumowe… Do tego grafiki jak z bajki, cudowna gra światłem, nie przeszkadza nawet to, że karty o tej samej nazwie mają te same postaci. Plansza również jest nietuzinkowa – nie bez przyczyny! Wycięte miejsce na odrzucone karty na dole, i zaokrąglenie po lewej stronie czekające na dodatek – Pearlbrook. Drewniane meeple w figlarnych kształtach dodają uroku już i tak przecudnej grze. Metalowe monety, które były dostępne w wersji kolekcjonerskiej nie są aż tak świetne, ale za to błyszczą się na potęgę. A drzewo? Cóż, jest to coś nowego, coś innego, oraz coś, co niestety szybko się psuje – złożone nie mieści się w pudełku, a składanie i rozkładanie go za każdym razem powoduje uszkodzenia na tekturze. Coś za coś.

ATMOSFERA 8/10

Czy jesteśmy oczarowani pięknem wszystkiego, co się przed nami rozpościera? Tak. Czy drapiemy się po głowie rozważając najlepszą opcję? Tak. Czy cieszymy się jak prosiaki w błocie na widok niespodziewanego combosa? Oj, tak. Do tego dochodzą złośliwe karty – dostępne z minidodatkiem – które pozwalają nam na zamienianie się kartami z innymi graczami. Komponenty turlają się po stole na prawo i lewo, gumowe borówki skaczą z miseczki na podłogę… Czy czujemy się jak budowniczowie, którzy za dużo wypili w gorący dzień? Tak. Czasem uda nam się fartem zbudować coś, co przypadkiem pasuje do innej karty… a czasem szukamy tej jedynej przez całą grę, tylko żeby znaleźć ją w ostatniej turze i nie mieć wystarczającej ilości zasobów.

REGRYWALNOŚĆ 7.5/10

Nie przesadzę mówiąc, że każda rozgrywka w Everdell jest inna. Przy takiej ilości kart, podczas każdej rozgrywki będziemy mogli przyjąć inną strategię. Raz pójdziemy w budynki, i będziemy starać się zdobyć mieszkańców, którzy zaludnią naszą wioskę za darmo – dzięki tym właśnie budynkom. Innym razem zagramy nasze Legendarne karty, i będziemy starać się prowadzić naszą rozgrywkę we wskazanym przez nie kierunku. A jeszcze innym razem może uda nam się zupełnym przypadkiem budować karty z łąki, bo akurat podczas naszej tury będą nam pasowały. Spora ilość losowości podczas dobierania kart balansuje się ze zdobywaniem zasobów z planszy. Do tego dodzą cele – podstawowe i specjalne. Podstawowe są zawsze takie same, natomiast specjalne różnią się podczas każdej rozgrywki.

TRUDNOŚĆ I CZAS 8/10

Zasady Everdell są dość proste, natomiast podczas rozgrywki jest spora dawka czytania kart, i sprawdzania, które gdzie i kiedy można zagrać. Niektóre mogą być darmowe, inne pozwalają na manipulowanie zasobami – trzeba mieć na uwadze wszystko. Gra jednak toczy się w szybkim tempie, w pierwszej porze roku mamy tylko dwóch pomocników, i przy odrobinie szczęścia uda nam się zagrać jedną czy dwie karty. Między pierwszą a drugą porą roku aktywujemy zielone budynki, które dają nam zasoby, a także dostajemy nowego pomocnika. Na koniec lata również dobieramy kolejnego meepla, a jesienią nie dość, że uruchamiamy nasz (prawdobodobnie pokaźny już) zielony łańcuch kart, to dostajemy aż dwóch pomocników. Sprawia to, że pierwsza runda jest błyskawiczna, przy czym ostatnia tworzy 70% gry – to tu stosujemy combosy i inne łańcuchy. Jesień jest niewątpliwie najdłuższą porą roku, i Everdell to udowania. Jednakże daje nam też poczucie spełnienia – nawet nie mając już meepli, możemy nadal zagrywać karty, które dają nam zasoby, którymi płacimy za następne karty… i nagle okazuje się, że 15 miejsc w naszej wiosce, to wcale nie tak dużo.

OCENA OGÓLNA 8/10

Jeśli jeszcze nie widzieliście, to zapraszam – tu znajduje się playlista Everdell – recenzja, zasady oraz rozgrywka solo 🙂

0 Udostępnień