Forgotten Waters – najlepsza gra o piratach?

Jest kilka tematów, które bardzo lubię, a o których nie mogę znaleźć bardzo dobrej planszówki. Mitologia Słowian, Harry Potter, piraci. Są gry przeciętne, są nawet dobre, ale nic się nie wyróżnia na tyle, abym z czystym sercem mogła to polecić.

Forgotten Waters obiecywało wiele. Zaczęło się od Seal of Excellence ze strony Toma Vasela, oraz stwierdzeniu, że jest to najlepsza gra o piratach, w jaką grał. Na BGG ocena też dość wysoka, bo aż 8,6. Ale jeśli chociaż trochę mnie znacie, to wiecie, że obydwie te rzeczy mało mnie obchodzą i nie wpływają na to czy z daną grą się polubimy – przykład: Projekt Gaja, Terra Mystica, Concordia…

Jako, że jestem na etapie poszukiwań bardzo dobrej gry o piratach (a Gamelyn Games wystartowało z Tiny Epic Pirates na Kickstarterze), to chciałam zobaczyć o co tu chodzi. Zamówiliśmy w przeddzień premiery, przyszło jeden dzień po. Czy to ważne? Dla mnie tak, bo lubię być pierwsza. Tylko dlatego, żeby Was informować o nowościach 😉

Forgotten Waters 
Wydawnictwo – Plaid Hat Games & Asmodee
Wiek – 14+ (nie chodzi tu o kompleksowość gry, ale o tematy w niej poruszane)
Liczba graczy – 1 do 7
Czas rozgrywki – 120-240 minut
Kategorie – eksploracja, przygoda, piraci
Mechanizmy – kooperacja, kości, scenariusze, storytelling, trochę takie mini RPG

Forgotten Waters to gra przygodowa z elementami RPG, w której wcielamy się w piratów żeglujących po oceanach w poszukiwaniu.. różnych rzeczy.

Na początku każdego scenariusza każdy gracz otrzyma unikatową kartkę, na której będzie rozwijał swoją postać i jej historię. Zaczynamy od nadania imienia, po czym wpisujemy 5 słów, które wymaga od nas nasza kartka. Nie spieszcie się z tym, to co wpiszecie, zostaje z Wami na cały scenariusz. Albo wpiszcie pierwsze, co Wam przyjdzie do głowy, poczucie humoru w tej grze jest całkiem dobre.

Na wyżej wspomnianych kartach mamy nie tylko nasze umiejętności i historię, ale też unikatową konstelację. Kiedy wypełnimy kilka gwiazd w konstelacji, dostajemy znacznik wykrzyknika, czyli jakiś punkt zwrotny w naszej historii. Na koniec gry każdy z graczy osiągnie inne zakończenie (złe, dobre, legendarne), w zależności od liczby wykrzykników w konstelacji.

Każdy gracz otrzymuje rolę: bosman, skryba, pierwszy majtek, bednarz, kwatermistrz, artylerzysta oraz majtek. Jeden pilnuje, aby wszystkie działa były naładowane, inny aby załoga była najedzona, a jeszcze inny zapisuje wszystko, co dzieje się podczas podróży. Czasem nawet musimy przejąć ster!

Ustawiamy wszystkie znaczniki zgodnie z opisem scenariusza, układamy żetony na mapie i sprawdzamy, jaki cel przyświeca nam tym razem.

Odpalamy aplikację na stronie www, lub ściągamy ją na jakieś urządzenie, i działamy. Każda runda rozpoczyna się wyborem akcji. Nie czytamy tego, co dokładnie te akcje nam dają, ale kierując się symbolami stawiamy nasze figurki na danych polach. Jeśli nie zdążymy przed upływem 40 sekund, załoga się niecierpliwi.

Następnie wykonujemy akcje, dobijamy do końca rundy i wpisujemy daną liczbę w aplikacji, która odpala plik tekstowy wyjaśniający co dalej. I tak się toczy rozgrywka, aż do momentu wykonania ostatniego celu.

Podczas gry będziemy czasem podejmować decyzje za pomocą głosowania, tu i ówdzie dostaniemy gwiazdę do naszej konstelacji, ale przede wszystkim będziemy usprawniać nasze umiejętności i rzucać kośćmi.

WYKONANIE

Forgotten Waters należy zdecydowanie do dobrych jakościowo planszówek. Mamy sporo żetonów, trochę tektury, kilka bloczków, kości. Nie ma miniatur, są tekturowe standees z piratami, ale to w niczym nie ujmuje, gdyż są używane tylko do wyboru akcji. Statek mógłby być plastikowy, ale tylko przesuwamy go po mapie co jakiś czas. To, czego używamy najwięcej, to kości, żetony oraz planszetki ról.

Te są z dobrej jakości tektury. Jedną planszetkę trzeba samemu złożyć, gdyż składa się z kilku obrotowych elementów, ale wsystko wydaje się stabilne. Bloczki kartek, których używamy podczas każdego scenariusza, są dobrze napisane, bez błędów, i dają duże pole do popisu naszej wyobraźni. Kości, jak to kości, turlają się. Nie zawsze wypada 12.

Grafiki w książce są przepiękne, oryginalne, kolorowe. Gra na pewno cieszy oko.

ATMOSFERA

Oj, tu jest o czym pisać. Forgotten Waters to gra wspomagana przez aplikację (ci, którym to bardzo przeszkadza mogą sobie iść). Aplikacja, a w gruncie rzeczy strona internetowa (nie trzeba zaśmiecać pamięci smartfona, chyba, że chcecie działać w trybie offline) jest naprawdę dobrze zrobiona. Bardzo intuicyjna, a dodatkowo z dźwiękiem. Jak na razie 4 na 5 scenariuszy mają pełen dubbing, różne głosy, akcenty, jak na planszówkę bardzo dobrze wykombinowane. Nie trzeba nic czytać samemu, wpisujemy numer, klikamy play i słuchamy.

Historie poszczególnych scenariuszy są mniej lub bardziej wciągające, ale na pewno nie są powtarzalne (prócz randomowych wydarzeń w trakcie podróży, które mogą się powtórzyć).

Każdy z graczy rozpoczyna rozgrywkę z kartką postaci, której nadaje imię (można je losowo wygenerować, w czym pomaga instrukcja) i wpisuje 5 losowych słów, o które prosi nas nasza kartka, na przykład rodzaj zupy, śmierdzące zwierzę, sławna osoba, zawód i coś, co możemy kolekcjonować. Tym sposobem każdy pirat będzie pisał swoją własną historię, czytając na głos tekst z kartki i uzupełniając luki wybranymi przez siebie słowami.

Dla przykładu, moja postać, Bogata Ciotka Helga, zawsze chciała być dziennikarką, jednak po wyrzuceniu ze szkoły im. Samuela L. Jacksona, gdzie studiowała jeżologię, postanowiła zostać piratem. Wybrała się na poszukiwanie skarbu – zakopanych gdzieś na wyspie kart z Pokemonami.

Forgotten Waters to gra rozdroży, czyli taka, w której jako grupa będziemy podejmować decyzje, które mniej lub bardziej wpłyną na losy wszystkich graczy – tak, jak w Martwej Zimie. Tu decyzje nie są aż tak ciężkie jak w siostrzanej grze o zombie (nie musimy decydować, czy kogoś zagłodzić, czy zabić konia), chociaż trzeba będzie na przykład zagłosować za lub przeciw spaleniu wioski.

REGRYWALNOŚĆ

Jesteśmy dopiero po dwóch scenariuszach, czyli około pięciu godzinach gry. Przerobiliśmy 2 z 5 scenariuszy, i raz czy dwa powtórzyło się nam randomowe wydarzenie. Czy da się rozegrać scenariusz ponownie? Da się. Czy będzie w 100% tak samo? Nie, główna historia będzie taka sama, ale wszystkie losowe zdarzenia mogą być inne.

Z jednej strony mam nadzieję, że będą wychodzić do tego nowe scenariusze i nowe bloczki postaci, ale niestety potrzeba by była też nowa księga, aby wydarzenia się nie powtarzały. Od tego zależy, czy to gra na raz. Tak czy ciak, ten ‚raz’ to 5 scenariuszy po około 4 godziny każdy, nie jest źle.

TRUDNOŚĆ I CZAS

Zasady gry są bardzo proste, wybieramy akcję, wykonujemy akcję, scenariusz idzie dalej. Jest do podjęcia kilka decyzji, trochę rzutów kośćmi, trochę rozwoju postaci.

Każdy z graczy przyjmuje inną rolę na statku, dostaje planszetkę i jest za nią odpowiedzialny. Oczywiście grając w mniejszym gronie każdy ma więcej obowiązków.

Każdy scenariusz oferuje nam możliwość zapisu w połowie, bo scenariusze trwają nawet do 4 godzin.

OSTATNIE SŁOWO

Z czystym pirackim sercem i papugą na ramieniu mogę polecić Forgotten Waters jako ŚWIETNĄ grę o piratach! Nie ma tu wiele ‚gry’, to jest RPG, w którym rozwijamy postać, rzucamy kośćmi, opowiadamy historię.

+wykonanie
+ przystępność zasad
+ wciągające historie i poczucie humoru
+ oryginalna mechanika
+ świetna implementacja tematu
+ oferuje rozgrywkę do 7 osób nie będąc grą imprezową

GRA WAM SIĘ SPODOBA, JEŚLI:

*lubicie gry oparte na scenariuszach, ale nie musicie mieć stałej ekipy do każdego z nich
*lubicie przygodówki, z dużą ilością tekstu, opowiadania
*lubicie gry z rozwojem postaci, wprowadzające w/bazujące na RPG
*nie przeszkadza Wam fakt, że gra oparta jest w dużej mierze na aplikacji
*chcecie gry na większą liczbę graczy, która nie jest imprezówką
*nie przeszkadzają Wam dłuższe posiedzenia przy jednym scenariuszu

0 Udostępnień