Słowo Na Poniedziałek – Sherlock Holmes

W gabinecie Sherlocka przy 221B Baker Street jest ciemno. Pukamy do drzwi, ale nikt nie otwiera. Próbujemy doszukać się ruchu w oknie, które bedąc na pierwszym piętrze, nie ułatwia sprawy. Pukamy ponownie. Zbliża się północ, ale sprawa jest dziwna – przynajmniej tak wynika z notki, którą Holmes wsunął nam pod drzwiami niecałe pół godziny temu.

Drzwi w końcu otwiera zdenerwowana Pani Hudson. Wyjaśniamy jej przepraszającym tonem, że jesteśmy tu z powodu wiadomości otrzymanej przez Sherlocka. Ledwo jesteśmy w stanie dokończyć zdanie, a do drzwi dobiega zdyszany Watson, w ręku trzymając identyczną notkę!
W końcu przekonaliśmy Panią Hudson, że nasza nocna wizyta ma jakiś sens. Ona, nie mówiąc słowa, wyciąga z kieszeni kawałek papieru i wkłada go w naszą otwartą dłoń, po czym zamyka drzwi.
-Spójrz, Wiggins, zdaje mi się, że nasze wskazówki nie są do końca identyczne – mówi Watson. Wpatrujemy się we wszystkie trzy kawałki papieru. Nasza notka jest napisana starannie, tak samo jak ta, którą otrzymał doktor. Różnią się one nieznacznie, chociaż na każdej widnieje kod pocztowy.
-Masz rację, Watson.. to znaczy, ma Pan rację. Moja wskazuje na NW1, natomiast Pańska na NW11. – zauważamy, stwierdzając oczywiste.
-A co jest na tej, którą dała nam Pani Hudson? – Watson pyta ze zniecierpliwieniem w głosie.
-SW0 – odpowiadamy.
-SW0 to jedna z kryjówek Holmesa. To takie oczywiste.. – odwracamy kawałek papieru – ‚Czekam.’

JEŚLI CHCESZ PODĄŻYĆ ZA WSKAZÓWKĄ WIGGINSA, PRZEZYTAJ NW1
JEŚLI CHCESZ PODĄŻYĆ ZA WSKAZÓWKĄ WATSONA, PRZECZYTAJ NW11
JEŚLI CHCESZ PODĄŻYĆ ZA WSKAZÓWKĄ PANI HUDSON, PRZECZTAJ SW0

NW1

Pod tym adresem kryje się mała furtka, prawdopodobnie do czyjegoś ogrodu. Otwieramy ją powoli. Zgrzyt starego drewna i zardzewiałych zawiasów roznoszą się po cichej uliczce. Wczesne poranne godziny w tej części Londynu nie sprzyjają raczej niczemu dobremu.
Nagle zza furtki rozlega się głośne szczekanie. Słychać szelest i po chwili naszym oczom ukazuje się… Toby! Wierny kompan Sherlocka. Jego zmęczone oczy spoglądają na nas z zaufaniem i nutą alarmu.
-Toby! Dobry pies! Szukaj! – dajemy mu do powąchania notkę, którą dał nam Holmes. Toby szybko łapie trop i truchtem podąża w ciemniejszą stronę uliczki.
-No nie wiem, Wiggins – mówi Watson – coś mi się tu nie podoba. Może powinniśmy się rozdzielić?

JEŚLI CHCES PODĄŻAĆ ZA WATSONEM, PRZECZYTAJ NW11
JEŚLI CHCESZ PODĄŻĄĆ ZA TOBY’M PRZECZYTAJ NW2

NW11

Udało nam się złapać podejrzany zaprzęg, który podwiózł nam pod wskazany adres. Kiedy tylko wysiedliśmy z powozu, ktoś kładzie nam rękę na ramieniu.
-Moriarty!
-Dobry wieczór… czy może raczej.. dzień dobry? Coś niezwykłego jest z tą godziną. Trzecia w nocy czy trzecia nad ranem..
-Powinienem wiedzieć, że to Ty!
-No właśnie, a jednak jakoś Ci to umknęło..
-Gdzie jest Holmes?
-No przecież nie tutaj. Ale nie uważasz, że bardzo zręcznie posługuję się piórem?
-To Ty wysłałeś mi tę notatkę!
-A któżby inny? Moi ludzie widzieli, jak Sherlock wymyka się z 221B Baker Street i znika we mgle.
-I myślałeś, że ja Cię do niego zaprowadzę?
-Myślałem? – Moriarty zaśmiał się lekko – ja NADAL tak myślę.
Nagle nad naszymi głowami przelatuje sporej wielkości cegła i wybija szybę w pobliskim domu. Rozlegają się krzyki, zapalają światła. Grupa chłopców przebiega przez ulicę. Wykorzystujemy moment zamieszania i uciekamy w ciemny zaułek.
Wstrzymujemy oddech nasłuchując kroków, gdy nagle znów czujemy rękę na swoim ramieniu. Ledwo powstrzymując się od krzyku odwracamy się.
-Holmes! – szepczemy – Wiggins!
-Drogi Watsonie, nie sądziłem, że tak łatwo dasz się złapać w jedną z pułapek Moriarty’ego..
-Ale przecież..
-Dlaczego miałbym dać Tobie jakiekolwiek wskazówki? To, co chciałem pokazać Wigginsowi miało być, że tak powiem, naszą tajemnicą. Ale skoro tu jesteś, proszę. – Sherlock wyciąga z kieszeni kopartę i wycinek z gazety. -To dla Ciebie, sprawa morderstwa, ciekawy przypadek. Spróbuj rozwiązać, wtedy zobaczymy, czy dalej będziesz się pisał na współpracę.

REZULTAT – Sherock Holmes Detektyw Doradczy brzmi, jak gra dla Ciebie. Ale jeśli nie jesteś pewien, wypróbuj jeden scenariusz, może to pomoże. Nastaw się jednak na to, że rzadko kiedy będziesz mieć rację w swoim rozumowaniu.

NW2

Toby zaczyna biec szybciej i szybciej, pazury na jego krótkich łapach roznoszą echo po ciemnych zaułkach. Nagle pies zatrzymuje się, wpatrując się w stare, przegniłe drzwi, z których powoli wyłania się… ręka!
-Dobry pies! – słyszymy znajomy głos
-Pan Holmes?
-A któżby inny!
-Ale…
-Wiggins, zanim zadasz kolejne pytanie odpowiedz mi na to : gdzie jest Watson?
-No właśnie! Dlaczego dał mu Pan inny adres?
-Inny ad… Moriarty! – wykrzykuje Holmes i zrywa się na równe nogi. W ułamek sekundy znika za zakrętem. Toby biegnie zaraz za nim, my też, zadyszani dołączamy do pościgu, nie zadając pytań.
Holmes zatrzymuje się w ciemnej uliczce niedaleko adresu, który zapisany był na notce Watsona.
-Skąd pan..
-Ciii – ucisza nas Sherlock – teraz czekamy. A w międzyczasie, masz, to dla Ciebie – wręcza nam sporą paczkę, drugą ręką chwytając za cegłę..

REZULTAT – Jeśli dotrwałeś do tego momentu, to Sherlock Holmes Detektyw Doradczy to gra zdecydowanie dla Ciebie. Biegnij do sklepu!

SW0

-Ach, no w końcu – mówi Sherlock z wyraźnym poirytowaniem. -Jednak nie jesteś tak dociekliwy, jak mi się zdawało, Wiggins. Nie chciało Ci się szukać, czy może jesteś zbyt leniwy, by czytać? Tak, czy siak, nie zaszczycę Cię więcej moimi przemyśleniami. -Sherlock zwraca się do doktora – Ale, że Ty, Watson.. takie zaskoczenie, taki zawód..

REZULTAT – Sherlock Holmes Detektyw Doradczy, to nie jest gra dla Ciebie, jeśli lubisz oczywiste rozwiązania. Gra opiera się tylko i wyłącznie na tekście oraz dedukcji, nie prowadzi za rękę i nie daje jednoznacznych odpowiedzi.

4 Udostępnień