50 Clues – Recenzja

Wysyp gier typu escape room sprawia, że każda kolejna musi czymś się wyròżniać. Czy 50 Clues daje radę?

Seria 50 Clues wylądowała u nas dzięki Jeppe Norsker, ktòry proponował nam polskie wydanie, jednak grając z Mattem poprosiłam o anglojęzyczne, i to też recenzuję. Cała gra opiera się na talii kart.

50 Clues to coś pomiędzy grą detektywistyczną a escape roomem, i nic nie zaspojleruję chyba mòwiąc, że stoimy po ciemnej stronie prawa. O spojlerach mòwiąc, te będą na końcu, dla chętnych.

Na serię składają się trzy gry, ktòre trzeba rozegrać w kolejności. Każda posiada kod, ktòry można wykorzystać 30 razy – czyli po nas kolejne 29 osoby mogą cieszyć się grą. Mòwię o tym, bo 50 Clues nie jest regrywalne, więc pozbędziecie się jej po rozegraniu.

Pierwsza część, Pendulum of the Dead (Wahadło Umarłych) wprowadza nas w historię bohaterki Marii, ktòra ma dziury w pamięci, więc niewiele się dowiemy. Całość utrzymana jest właśnie w takim tonie, musimy „przypominać” sobie kody, hasła itd. Kilka zagadek jest totalnie z kosmosu, do tej pory nie wiemy skąd się wziął jeden wynik (ale wiem, że autor gry pracuje nad stroną z objaśnieniem rozwiązań).

Druga część jest moją ulubioną, może dlatego, że nam najlepiej nam z nią poszło. Może i ma sporo momentòw 16+ (bo taki też wiek na pudełku), to po jakimś czasie zapominamy o własnej moralności, i jeszcze bardziej wcielamy się w postać Marii.

Trzecia część była dość oczywista, choć naszpikowana typem zagadek, za ktòrymi nie przepadam – o tych więcej w sekcji spojleròw. Zakończenie było dość oczywiste, mniej więcej w połowie drugiej części wiemy, jak to wszystko się skończy.

  • graficznie jest ciekawie, czarno-białe grafiki (z niebieskim filtrem) plus czerwony, wszystko działa bardzo fajnie i jest tematyczne
  • do gry potrzebujemy smartfona lub innego urządzenia obsługującego internet, będziemy z niego korzystać dość dużo
  • tematycznie jest mrocznie, nie jest to horror, bardziej thriller psychologiczny z kilkoma wyborami moralnymi, zdecydowanie nie dla każdego
  • każde pudełko to około godzina zabawy, także można całą grę rozegrać w jeden wieczòr, aby bardziej się zagłębić w historię
  • czasem trzeba wytężyć wzrok, aby nie przeoczyć ukrytych detali
  • większość zagadek jest całkiem dobra, może nie ma tu wielkiej nowatorskości, ale też nie jest nudno, chociaż kilka razy rozwiązanie podane jest na tacy
  • jest system wskazòwek online, ktòry ma 3 kroki, gdzie trzeci krok to rozwiązanie
  • nie mamy realnego wpływu na decyzje w grze, „wygramy ją” nieważne jak źle nam będzie szło

Podsumowując, 50 Clues nie jest grą dla każdego i nie jest grą rodzinną. Historia jest bardzo mroczna i niepokojąca, więc wrażliwi mogą się zrazić. Seria daje kilka nowych rodzajòw zagadek, chociaż niektòre są zbyt proste, inne przekombinowane, czasem trudno znaleźć balans. Mi nie przeszkadza użycie internetu, ale niektòrych może to odstraszyć. Jednym zdaniem – mroczna otoczka, ciekawy format, nietuzinkowa grafika.

!!! SPOJLERY POD ZDJĘCIAMI !!!

Teraz będą spojlery, najpierw niewielkie, a potem dość spore, ale ostrzegę ponownie.

Historia Marii jest dość mroczna, zaczynamy na oddziale psychiatrycznym i musimy uciec aby wykonać dość skomplikowany plan. Kilka razy trzeba będzie myśleć jak szalony morderca, czasem trzeba będziw realistycznie spojrzeć na sytuację. Największym zawodem dla mnie były zagadki na czas. Podczas, gdy całość nie mierzy czasu jak większość innych escape roomòw, to pojawiają się zagadki, ktòre będą niemiłosiernie mierzyć sekundy i oceniać Was na podstawie tego, ile czasu Wam zajęła dana zagadka. Wskazòwka – zapoznajcie się z daną kartą zanim wpiszecie kod aktywujący timer. Kolejną sprawą są niektòre zagadki, ktòre można rozwiązać zanim nas o nie zapytają. Jeśli chodzi o historię to na początku nie do końca wiemy co robić, jednak z czasem łatwo ogarnąć nasz głòwny cel.

!!! DUŻE SPOJLERY !!!

Skoro tu jesteście, znaczy że nie kupicie tej gry i nie obchodzą Was rozwiązania i zakończenie. Ok. W pierwszej serii będziemy zmuszeni zabić nauczycielkę na oczach małego chłopca czy wyrwać kciuk strażnikowi. Chwilę pewnie się zawahamy, jak my, i będziemy szukać innego rozwiązania. Przy trzeciej części widząc minimalne zagrożenie będziemy strzelać bez mrugnięcia okiem i wlewać zmywacz do paznokci dziecku do oczu, po czym dajemy mu lalkę „na uspokojenie”. Czy to wpływa na naszą moralność? Nie sądzę. Po pierwsze to tylko gra, po drugie NIE MAMY WYJŚCIA! Niestety, 50 Clues nie daje nam żadnego wybou. Nie da się też przegrać ani osiągnąć „złego” zakończenia. Autor wrzucił kilka bardzo banalnych zagadek w mix całkiem fajnych, może aby dać umysłowi odpocząć, ale jest też kilka cholernie frustrujących – jak na przykład znajdź X szczegółòw na czas. Czy się dobrze bawiłam – tak. Czy mogę polecić? Nie wszystkim. Nie wiem jak ocenić grę o zabijaniu dzieci.

0 Udostępnień