Boarding – Opinia

Latanie jest moim drugim ulubionym środkiem lokomocji, tuż po statkach. Następny lot zaplanowany mam na lipiec, ale w obecnej sytuacji może on się nie odbyć. Aby jednak poczuć się jak na lotnisku wyjęłam na stół grę Boarding od wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Tytuł: Boarding
Liczba graczy: 1-4
Czas: 30 min
Wiek graczy: 10-110

Kiedy kupuję bilety na samolot, zawsze wybieram miejsce przy oknie (dla siebie), i to pośrodku (dla Matta). On z kolei wolałby siedzieć w przejściu, łatwiej dostać się do toalety i szybciej można wydostać się z samolotu po lądowaniu. Fun fact: mam za sobą ponad 30 lotów i nigdy nie byłam w samolotowej ubikacji. Tak czy inaczej, nigdy nie wiemy jacy pasażerowie trafią się dookoła nas. Rozwrzeszczane dzieci, rozgadane Grażyny podróży czy wszystkowiedzący Janusze lotnictwa. A co jak trafi nam się grupa ekologów, którzy muszą siedzieć obok siebie? Matt pewnie by się do nich przyłączył.

W grze Boarding wcielamy się w rolę pracownika lotniska i musimy usadzić jęczących pasażerów. Jedni chcą siedzieć przy oknie, inni od przejścia, a jeszcze inny w grupach trzyosobowych. Zakochanych sadzamy w parach, i tylko w parach, niech Wam się tu nie śnią jakieś trójkąty! Dzieci otaczamy opiekunami, i nie ważne czy jednym z nich jest turysta wgapiony w aparat, a drugim zakochaniec z pary… co tu się wyprawia?!

Jako prestiżowe linie, takie jak SOS, NieLot czy Brajaner, możemy sobie wybierać pasażerów z kolejki, o ile możemy tym przed nimi dać jakieś vouchery na kawę czy kanapkę, aby zrekompensować dłuższe oczekiwanie. Czego oni nie wiedzą to to, że mogą nigdy nie wejść na pokład. Nigdy!

O, a teraz wchodzi grupa biznesmenów. CEO dużego banku i kilku podopiecznych. Chyba jadą na konferencję. Usiedli wszyscy w grupie, a szef dostał upragnione miejsce pośrodku. Szkoda tylko, że obok niego siedzi samotna kobieta, ładna, chyba na kogoś czeka. O, tak, wchodzi jej partner.
-Przepraszam, ale to moje miejsce.
-Które?
-To, obok tej pani. To, na którym Pan siedzi.
-Niemożliwe, mam tu bilet.
-Ja też ma bilet. 34 B. Widzi Pan?
-Ale mój bilet to też 34B! Wołam stewardessę!
-Proszę się uspokoić. Widzi Pan – zwraca się do biznesmena – Pański bilet wydany był o 10:53, a pana bilet o 10:57. Jego bilet jest ważny.
-Proszę? To mój jest nieważny?
-Jest. Ale bilet tego pana jest ważniejszy. Musi Pan opuścić samolot.
-Napiszę na Was skargę, jestem dyrektorem ba…

Spokojnie. Możemy sobie pozwolić na skargi. Czasem nawet pasażerowie wysiadają bez dąsania się. Tak jak w życiu, nie zadowolimy wszystkich.

Kiedy opróżnimy poczekalnię z jakiegoś rodzaju pasażerów, kończy się nasza zmiana. Patrzymy wtedy na ten bałagan, który udało nam się osiągnąć. Biznesmeni, ekolodzy i turyści w dużych grupach. Dzieci otoczone opiekunami. Zakochani w parach, oddzieleni od innych par. Każdy zapełniony sektor, to dodatkowa premia od managera, a puste siedzenia jednak dbierają nam dni urlopu.  Jeśli mamy jakieś vouchery, to możemy je sobie zachować, ale z racji, że jesteśmy pracownikami, dwa liczą się jako jeden. A co z tymi, których wyprosiliśmy? To już nie nasz problem. To znaczy zaraz po tym jak policzymy skargi, pomnożymy je razy dwa i zaprezentujemy te dane managerowi, który odbierze nam równowartość w pensji i orzeszkach.

Jak znudzi nam się taka praca, możemy zawsze sobie utrudnić, i dodać do naszej puli jeszcze bardziej wymagających pasażerów. A jeśli chcemy być pracownikiem miesiąca, możemy zacząć pytać pasażerów o specjalne udogodnienia (szef nazywa to Wydarzeniami), co da nam na pewno więcej prestiżu i lajków.

Boarding to logiczna układanka, która mimo prostoty wykonania cieszy oko i wytęża umysł. Tematyka może nie jest zaimplementowana najlepiej, no bo jak, jedno dziecko pod opieką kochanków z dwóch różnych par, którzy przecież i tak mają coś lepszego do roboty? Wypraszanie z samolotu pasażerów, którzy kupili bilet? Rozdzielanie grup przy wejściu, bo jedni są lepsi od drugich?

Oczywiście żartuję, chcę tylko podkreślić, że atmosfera w tej grze jest znikoma, i mogłaby ona traktować o czymś zupełnie innym. Jest jednak o samolotach, a chyba mało jest takich gier.

Gra się bardzo szybko, czy to solo, czy z rodziną. Boarding to filler, który wymaga prawie zerowego przygotowania do gry. Szybko też go zresetować i zagrać jeszcze raz.  To nie jest zasada, ale my z reguły gramy do dwóch wygranych.

Losowość kart i liczba wydarzeń dodaje tej grze regrywalności, bo bądźmy szczerzy, każda rozgrywka mimo, że mechanicznie taka sama, to będzie innym rodzajem logicznej układanki.

Bałam się tej gry, bo nie jestem  zwolenniczką gier logicznych. Kiedy została mi zaoferowana wahałam się nieco, bo nie chcę źle wyrazić się o grze, która okaże się dobra, ale mi się nie spodoba ze względu na mechanikę. Oj ile bym straciła, gdybym odmówiła. Nie, nie zmienia ona mojego podejścia do gier logicznych jak Santorini czy Onitama, nadal nie są to moje ulubione gry.  Boarding jednak wybacza mniejsze błędy, pozwala je naprawiać, chociaż za cenę punktów. Musimy obliczyć zyski i straty każdego ruchu. Ala

Mnie przypadła do gustu, chociaż uważam, że temat trochę nie pasuje. Lubię łamigłówki i gry logiczne, i Boarding nie zawiódł. Jest trochę mechaniczny, to fakt, interakcji między graczami też nie ma, ale ja to traktuję bardziej jako grę solo, jako wyścig z samym sobą. Kiedy już uda się wygrać, to czy pobiję swój poprzedni wynik. Plus za ekologów, którym sam jestem, chociaż nie zawsze chodzimy w grupach. A mówiąc o byciu eko, fajny pomysł z tabelą wyników online, chociaż wolałbym pewnie taką dostępną w pudełku, ścieralną lub zalaminowaną. Matt

Grę Boarding otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Do zdjęć wykorzystane były również elementy gier: ROOT, Dochodzenie, Miasteczka, Tiny Epic Zombies, BOSK, Charterstone, Carcassonne, Yggdrasil Chronicles oraz Men at Work.

0 Udostępnień