Century – Trylogia

Seria gier Century stała się hitem natychmiast po wydaniu pierwszej części – Korzennego Szlaku. Już wtedy na pudełku nas ostrzegano, że „ciąg dalszy nastąpi”. Przyszły i Cuda Wschodu, a teraz czekamy na Nowy Świat, który zamyka trylogię.

Korzenny Szlak to pierwsza mechanicznie najprostsza z serii. W pudełku znajdziemy najmniej spośród tych trzech, ponieważ jest to talia kart i kilka monet. Nie oznacza to, że jest to zła gra! Wręcz przeciwnie! Moim zdaniem największym wyzwaniem jest zaprojektowanie dobrej gry przy minimalnych komponentach, ponieważ wtedy wszystko leży w mechanice, a ta musi być dopracowana.

Tak jak wspomniałam, Korzenny Szlak robi najmniejsze wrażenie, jednak nadal jest świetny dla początkujących. Totalnie ożywa natomiast w połączeniu z najnowszym z serii – Nowym Światem! Te dwie gry na jednym stole tworzą świetną fuzję, nadal nieskomplikowaną, jednak z dużo większą dawką kombinowania i tworzenia łańcuchów do produkcji drewnianych kostek!

Cuda Wschodu, druga gra z serii, opiera się na zupełnie innym mechanizmie. Tu spotkamy się z motywem ‚pick up and deliver’ czyli zabierz kostkę z wyspy, wymień na inną i dostarcz do portu w zamian za punkty. Do tego budujemy punkty wymiany, które również dają nam punkty na koniec gry. A to wszytsko na modułowej mapie morza!

W tej części dzieje się zdecydowanie więcej, jest masa żetonów, do tego drewniane budynki oraz statki, no i kafelki mapy. Nie ma wątpliwości, że na stole wygląda dużo ciekawiej, a też jest tu więcej gry w grze. Czujemy, że coś robimy, przesuwamy statek, budujemy domki i oczywiście wymieniamy kostki.

W połączeniu z Nowym Światem łodzie staną się naszym środkiem zdobywania bonusów, a mapa morze będzie (na szczęście) dużo mniejsza. Ten mix daje radę, ale nie przebija poprzedniego.

Nowy Świat to ostatnia część trylogii, i wiecie co – zamyka ją w świetny sposób. Zdecydowanie moja ulubiona z serii, ponieważ ma najwięcej gry w grze – a także najwięcej w pudełku. Chociaż elementy inne niż kostki ma najmniejsze – serio, meeple mniejsze niż te z Tiny Epic Zombies!

Nowy Świat to worker placement, w którym będziemy wysyłać naszych ludzi w różnych ilościach, aby otrzymać kukurydzę, tabakę, mięso lub futro (dość kontrowersyjnie odebrane przez niektórych, ale hej – przecież tak było). Będziemy zawierać porozumienia z tubylcami w zamian za dobra, a także dostarczać je w wyznaczone miejsca, aby dostać punkty (karty) jak i bonusy.

Karty dają nam punkty, czasem ekstra ludzi do pomocy, ale przede wszystkim symbole. Nowy Świat to również set collection, w którym odpowiednia kombinacja kart i płytek bonusowych daje sporo punktów na koniec gry. Gra kończy się, gdy jeden z graczy uzbiera 8 kart.

Plansza, której elementy są dwustronne aby dopasować się do Korzennego Szlaku, będzie powiększać się wraz z przebiegiem gry. Kiedy zdobędziemy symbol odkrycia, otworzy się przed nami nowa możliwość na planszy.

Nowy Świat to zdecydowanie moja ulubiona część trylogii! Co dzieje się jednak przy połączeniu wszyskich trzech?

Zdjęcie – The Ludoquist

Po pierwsze potrzebujecie dużego stołu, to raz. Po drugie – czasu. Po trzecie – przygotujcie się na większe euro!

Te trzy niepozorne gry połączone razem tworzą kawał eurasa. Mapa, morze, karty, meeple, statki, domki i do tego kostki – cała masa kostek. I o ile to wszystko ze sobą współgra i działa, to nie wiem czy będziemy do tego często zasiadać. Czas ustawienia gry wydłuża się zdecydowanie, ilość komponentów jest zastraszająca i do tego przytłacza nas ilość decyzji. Ale jak wiadomo – każda potwora…

Zdjęcie – The Ludoquist

Ocena końcowa:

Korzenny Szlak 7/10

Cuda Wschodu 8/10

Nowy Świat 9/10

Fuzje:

Korzenny Szlak + Nowy Świat 8.5/10

Cuda Wschodu + Nowy Świat 7/10

Wszystkie trzy na raz 8/10

0 Udostępnień