Niedzielni Planszowcy – Nemesis

Jest ciemno. Ta metalowa puszka dryfująca w przestworzach nigdy nie wydawała się tak przytłaczająca. Obudziliście się trochę za wcześnie z hibernacji, i musicie teraz… Nagle serce staje Ci w gradle. Na podłodze leżą zwłoki jednego z członków załogi. Dookoła tylko cisza.

Komora hibernacyjna obok otwiera się bezgłośnie, zaraz potem dwie kolejne. Jest Was teraz czworo – pięcioro, jeśli liczyć.. no wiecie..

Ta cisza Was przytłacza. Słyszysz tylko sporadyczne dźwięki dochodzące z komputera pokładowego – tego działającego, i.. cichy szept, ledwo słyszalny: „przekieruj kurs na Marsa.. popsuj silniki… albo, jeśli wolisz, zabij gracza numer 3.. chwila, spokojnie, nie musisz decydować od razu”.

Nemesis to gra przygodowa dla 1-5 graczy, w której będziecie starali się przetrwać w kosmosie za wszelką cenę. ZA-WSZELKĄ-CENĘ. Nemesis to jedna z tych gier, które można przegrać na wiele sposobów, natomiast wygrywasz tylko wtedy, jeśli masz w sobie resztki życia kiedy gra się skończy.

Podczas rozgrywki będziecie poruszać się między pomieszczeniami na statku, o któryh położeniu zapomnieliście podczas hibernacji. Odkrywacie je na nowo, przeszukujecie je w poszukiwaniu potrzebnych zasobów, sprzętu, prysznica.. Niestety, każdy Wasz ruch powoduje hałas i nie wiecie o jeszcze jednym – nie jesteście tu sami.

Kiedy po praz pierwszy usłyszycie chrobot pazurów w przewodach wentylacyjnych, możecie być pewni jednego – łatwo nie będzie. Nagle z otworu w suficie spada na Was.. TO i już wiecie, że decyzję o swoim przeznaczeniu musicie podjąć teraz.

Szepty w Waszej głowie natychmiastowo ucichają i jesteście zdani tylko na siebie. Wdech, wydech, wdech – będzie dobrze. Musicie tylko zabić TO coś, przekierować statek na Ziemię, naprawić silniki… Hej! Co to za dźwięk? Kto uruchomił autodestrukcję? Zaczynacie żałować swoich poprzednich decyzji. Nikt na tym statku nie ma dobrych intencji. Lepiej znajdź najkrótszą drogę do najbliższego escape podu.

WYKONANIE

Bez zarzutów. Miniaturki kosmitów są duże, niektórzy mówią, że za duże w porównaniu z miniaturkami załogi. Ale może o to chodzi, by czuć się małym i mało znaczącym. Pomalowane dodają jeszcze więcej charakteru. Plansza ma prosty projekt, jednak po jej ustawieniu wydaje nam się onieśmielająca – kolejny punkt dla klimatu. Do tego świetny pomysł z kartami infekcji i dekoderem!

ATMOSFERA

Wylewa się otworami wentylacyjnymi. Włączcie playlistę z filmów sci-fi,i jesteście ustawieni. Wielka plansza, wielkie miniaturki kosmitów, małe postaci.. Kości w tym wypadku nie przeszkadzają, rzucając nimi czujemy się trochę tak, jakby hibernacja nami wstrząsnęła i nie do końca wiemy, co robimy. Jedyne co jest nie do końca tematyczne, ale przecież jakieś ograniczenia być muszą, to nasza talia kart – nie zawsze będziecie mieć dostępne te akcje, na które liczycie. Często znajdziecie się w sytuacji, w której będziemy musieli podjąć inne kroki, niż te wymarzone, i jedyne co nam pozostaje to wydać z siebie dźwięk niezadowolenia. W kosmosie i tak nikt tego nie usłyszy.

REGRYWALNOŚĆ

Różnorodność postaci oraz celów mówi sama za siebie. Do tego dodatkowe pokoje na statku. Różne scenariusze, możliwość kampanii, gra kooperacyjna bez zdrajców, albo pełna rywalizacja, gdzie możesz być na celowniku każdego.

TRUDNOŚĆ I CZAS

Warto przeczytać/obejrzeć zasady przed pierwszą rozgrywką, z czasem stają się one bardzo intuicyjne. Jest dużo pokoi i symboli do ogarnięcia, ale nie jest to coś, co psuje rozgrywkę. Co do czasu, to zaklepcie sobie jakieś trzy godzinki, szczególnie na pierwszy raz. Ale nie zrozumcie mnie źle, to będą najkrótsze trzy godziny Waszego żywota. Może w kosmosie czas płynie szybciej?

OCENA

8.5/10

0 Udostępnień