Niespodzianka – Nietrafiony Prezent
Są takie momenty w roku, kiedy zostajemy obdarowywani prezentami. Okazje mogą być różne, a czasem może ich nawet nie być. Kto nie lubi dostawać przentów? Niestety, czasem zawartość paczki może okazać się… nietrafiona.
Wczoraj nie było Wyśrodkowania, bo były moje urodziny. Z tej okazji postanowiłam napisać dzisiaj o prezentach, a w szczególności tym jednym – nietrafionym. Ta nieszczęsna chwila nastąpiła kilka lat temu, podczas Świąt Bożego Narodzenia. Dopiero wchodziliśmy w świat planszowy i gry nie były na naszej liście życzeń. Rodzina jednak zdeycowała się na zakup kilku pudełek. Jedno z nich okazało się chować coś, co do dziś wywołuje u mnie koszmary.
Pudełko nie wygląda źle. Jest to gra o piratach, ale nie w tym bajkowym sensie, z drewnianymi nogami i hakami zamiast rąk. Tu piraci są prawdziwi, nieurodziwi, mają problemy jak zwykli ludzie, muszą przekupić straż graniczną i poukładać przechwycony towar na statku. I tak, jak zwykli ludzie są czasem… nudni.
Cornish Smuggler to gra, która zabiera nas do osiemnastowiecznej Kornwalii, i zamienia nas w przemytników. Na drodze do zwycięztwa będziemy musieli szmuglować, dawać łapówki i uważać na to, czy nasze lewe towary mieszczą się na statku.
Poruszamy się po wodach dookoła Kornwalii i staramy się przechwycić ładunki z magazynów, oraz dostarczyć je do naszych kryjówek. Do tego w grę wchodzi reputacja oraz manipulowanie cenami. Straż graniczna często będzie nam krzyżowała plany, inni gracze będą starali się zrabować nasz łup. Witam w PRAWDZIWYM świecie piratów.
Niestety, ten świat jest szary, brzydki i nudny. Budowanie sieci kontaktów, unikanie prawa, ukrywanie się przed strażnikami. Wszystko brzmi świetnie, ale w praktyce jest to strasznie monotonne i irytujące, bo zanim cokolwiek uda nam się osiągnąć, przeciwnicy mają sporo czasu żeby nam pokrzyżować plany.
Nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic przeciwko negatywnej interakcji w grach, ale w tym wypadku jej dawka psuje rozgrywkę. Gra była u nas na półce wstydu, zeszła z niej na chwilę, ale szybko na nią wróciła. Trudno nam pozbyć siętej gry, z racji tego, że jest ona zepsuta. Nasza wersja miała kawałek papieru A4 „naprawiający” kilka postaci i ich umiejętności. Niestety, nic to nie pomogło.
Pewnie już się domyślacie odpowiedzi, ale sprawdźmy czy WARTO.
WYKONANIE jest ok. Jakośc planszy jest dobra, drewniane elementy i małe gumki do oznaczania przekupionych strażników. Grafiki są… interesujące, całość ma klimat starej mapy, jednak całość jest po prostu… brzydka.
ATMOSFERA jest niezauważalna, ta gra mogłaby być o czymkolwiek, no ale jest o szmuglowaniu. Ciągle musimy się oglądać za siebie, czy nam ktoś nie chce podkraść towaru, tym samym nie skupiając się na strategii.
REGRYWALNOŚĆ jest, bo dostajemy na początku inne karty, ale w każdej rozgrywce złapiecie się na tym samym – nieważne jaką obejmiecie strategię, ktoś kto ma więcej kasy i tak Was przechytrzy.
TRUDNOŚĆ I CZAS gra trudna nie jest, czasowo jednak dość obszerna. Wszystko toczy się strasznie wolno i mozolnie.
OCENA
4/10







