Niedzielni Planszowcy – Na Skrzydłach
Nie jest to pierwsza gra kupiona w ciemno, zdecydowanie też nie jest naszą pierwszą od Stonemaier Games. Za to jest to pierwsza gra, która podczas tygodnia od zakupu została zagrana i wytłumaczona ponad 15 razy.
Wymagania były duże, bo Stomemaier (Viticulture, Scythe). Do tego przeszukałam Internety w poszukiwaniu wszelkich informacji, gdyż nie chciałam wydać $70 na coś, co pójdzie w odstawkę. I choć w dolarach nie zarabiam, to było to najlepiej wydane siedem dyszek. Już teraz wiem, że ta gra będzie w moim Top10 2019 – tak, jest aż tak dobra.
Porównałam już Na Skrzydłach do Terraformacji Marsa, Everdell czy Gizmos TUTAJ , a teraz pozwólcie, że podzielę się swoją opinią.
Czy WARTO?
WYKONANIE – Na Skzydłach jest przepięknie wydaną grą z wysokiej jakości komponentami (wszystkimi, oprócz tej nieszczęsnej planszetki bonusów). Po wielu rozgrywkach, wygranych czy przegranych, nie mam do tej gry żadnych zastrzeżeń. Piękne drewniane jajka, wsokiej jakości karty, duże kostki. Ciekawa wieża do kości, do samodzielnego złożenia – niestety, trzeba ją w połowie rozmontować, żeby zmieściła się do pudełka. Dodatkowo tacki na komponenty – super sprawa. No i instrukcja, jakości najwyższej na świecie, jak płótno, aż się chce zawiesić na ścianie. Wszystko, dosłownie wszystko (oprócz celów). My sobie dodaliśmy kilka elementów, jak gniazdo do jajek i małe, drukowane 3D karmniki zamiast kostek. Do tego można jeszcze dokupić drewniane znaczniki jedzenia, ale to już za kosmiczną cenę, nie przesadzajmy.
ATMOSFERA – niespotykana tematyka gry czyni ją czymś, co na pewno przyciąga uwagę. Mechanika jest świetnie wkomponowana w temat, do tego jest prosta i intuicyjna. Czy rzeczywiście wczuwamy się w rolę? Pewnie nie, chociaż ja bardziej utożsamiam się z ptakami (na przykład mówię „to ja złożę jajka…”) Czy jest interakcja między graczami? Minimalna. Podbieramy sobie ptaki czasem, często dostajemy bonusy, bo ktoś inny wykonał akcję. W fazie testów gra miała negatywną interakcję, ale szczerze – nie pasowałaby mi do tej atmosfery. To jest gra pokojowa, relaksująca, coś jak Tokaido – tylko lepsze.
REGRYWALNOŚĆ – W talii jest 170 kart i po kilkunastu rozgrywkach będziecie mieć w ręku każdą chociaż raz. Ale to dobrze! W ten sposób wyszkolicie sokole oko na kombosy. Chociaż jedna kombinacja kart, która daje ogromną szansę na wygraną. Jeśli mamy w swojej ptaszarni Kruka, który może zapłacić jajko za dwa jakiekolwiek żetony jedzenia, to nigdy nie musimy odwiedzać lasu i akcji ‘zbierz jedzenie’. Jeśli do tego mamy ptaka, który przy aktywacji pozwala nam dobierać karty, i zbudujemy go obok kruka (na trawie, żeby znosić jajka), jesteśmy ustawieni. Do tego, jeśli mamy ptaka, który zbiera niechciane karty pod siebie dając nam punkty (i czasem nawet jajko), to o przegraną trudno – chyba, że karty bonusowe nie podejdą. Z tymi bonusami to jest tak, że jeden z dwóch na początku będzie się wydawał lepszy, ale w trakcie rozgrywki wszystko może się zmienić, zatem dzięki Jamey za karty, które pozwalają dobierać kolejne bonusy.
TRUDNOŚĆ I CZAS – Gra jest dużo prostsza do wytłumaczenia niż Terraformacja Marsa czy Everdell, jest intuicyjna, ma proste symbole i niewielką ilość akcji do wyboru. Wszystkie karty są wytłumaczone w instrukcji, a jeśli nadal są pytania, na grupie Wingspan na Facebooku, sam Jamey na nie odpowiada. Rozgrywka zajmuje od 30 minut (2 graczy) do około godziny. No i pozwala na grę w pięć osób! Do tego krążą plotki, że wychodzi dodatek. Na pewno będzie więcej jajek – w głosowaniu na ich kolor, które zorganizował Jamey wygrał kolor ceglany – niestety nie mój faworyt 🙁
OCENA OGÓLNA – 9/10
+wykonanie
+czas rozgrywki
+regrywalność
+mechanika
DLACZEGO NIE 10/10?
Nie wiem czy kiedykolwiek ocenię jakąkolwiek grę 10/10. Musiałaby zmiatać z powierzchni ziemi wszystkie inne gry, w kżdej kategorii, co jest niemożliwe. Dlatego 9/10 to jak gdyby najwyższa ocena. Dyszka jest raczej nieosiągalna. To po co istnieje? A co, pomarzyć nie można?







